środa, 8 marca 2017

Daktylowe kulki mocy z nutką cytryny

Witajcie moi drodzy!
Wszystkie kobietki, te małe i duże, dziś mają swoje święto, a więc czytelnikom płci pięknej ślę serdeczne życzenia, aby wasze życie zawsze było słodkie ;) Z tą myślą powstały również daktylowe kulki mocy, które naprędce robiłam wczoraj wieczorem, aby wziąć do pracy coś na poczęstunek dla koleżanek z pracy. Sprawdziły się idealnie, a i samo przygotowanie jest rzeczą tak banalnie prostą, że wystarczy mieć wolne 20-30 minut i dobry blender lub robot kuchenny, który poradzi sobie z daktylami i orzechami. Szybkie czary mary wieczorową porą i siup do lodówki, rano tylko zabrać pod pachę i można raczyć innych i siebie słodkościami nieco bardziej przyjaznymi zdrowiu niż czekoladki z bombonierki ;)
A jak Wy obchodzicie dzień kobiet? Świętujecie go jakość szczególnie, czy też nie różni się niczym od 9 lub 10 marca?


Składniki:

1 szklanka suszonych daktyli
1 szklanka orzechów i/lub nasion (dałam 3/4 szklanki orzechów laskowych oraz 1/4 szklanki migdałów)
1/2 szklanki wiórków kokosowych
1 łyżka nasion chia (można pominąć)
skórka otarta z 1 cytryny
szczypta soli
szczypta sproszkowanego imbiru

+dodatkowe dwie łyżki wiórek kokosowych do obtoczenia (można wybrać mąkę kokosową lub kakao, co kto lubi)

Przygotowanie kulek zaczynamy od zalania daktyli ciepłą wodą. Odstawiamy je na około 15 minut do wymoczenia. W między czasie ścieramy skórkę  z cytryny, a następnie odmierzamy nasze orzech i/lub nasiona i miksujemy na miał razem z wiórkami kokosowymi. Namoczone daktyle odcedzamy - ja zostawiłam sobie nieco wody (około 2 łyżki)* i miksujemy na pastę. Łączymy mieszankę wiórkowo-orzechową z pastą daktylową, dodajemy skórkę z cytryny, sól, imbir i chię jeśli używamy. Z gotowej masy nabieramy nieduże porcje i tworzymy kulkę, którą następnie obtaczamy w wybranej przez nas posypce. Kulki wymagają przed podaniem solidnego schłodzenia w lodówce - co najmniej godzina,

*Sugestia z mojej strony - weźcie pod uwagę jakich daktylów używacie - można kupić mocno wysuszone, ale również i takie nieco wilgotne. W przypadku tych suchych dobrze zachować sobie nieco wody z moczenia daktyli i wykorzystać ją w przypadku jeśli masa jest zbyt sucha. Natomiast te wilgotne nie będą już potrzebowały dodatkowego płynu. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz